Aforyzm podatny na obrazy

Projektor

Eskalatory uniesień

Cybernetyczne układy scalone z ludzkich uczuć
a raczej dzikie wysypiska miłości pop
po zaprzestaniu
eskalatory uniesień łączone kątownikiem
wieże triangulacyjne w sieci zachłannej sorpcji odpadków
oczy utrudnione zachodzeniem w stany spoczynku
wolnych przestrzeni sposobem
identyczną w niezmienności pustkę na starej dyskietce znalazłem
po rozmagnesowaniu emocji.

Nieprawidłowa komenda

Niezgodność rzędów cyfr
wykryta w pozycji szczęścia
na siódmym miejscu po przecinku
proces cyfryzacji emocjonalnej
zahukany młotem pneumatycznym
człowieczeństwo w trakcie formowania
perfekcyjnej maszyny
niknie pod wpływem utleniaczy
nieprawidłowa komenda na całe życie
radiacja uczuć spowolniona moderatorem
nawet przy ultra oszczędnej codzienności
zaczyna brakować energii
bez opcji restartu dla podwaliny.

Wieczność w obozie oczekiwań

Wieczność w zbiorze oczekiwań
bezkształt przedmiotów uczuć
umiarkowany zdarzeń odległością
niepoliczony krąg nagłych płomieni
chwilowym paleniskiem obrócony ku środku
kolczasta linia gasząca fragmenty
wieczności w obozie oczekiwań
kiedy ja nie mam tyle czasu.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „ŁOSKOT DROGI MLECZNEJ”

Motłoch flory bakteryjnej

Zaplute karły reakcji swego czasu
wyklęci bezterminowo również obecnie
obecni w zakamuflowanej opcji niemieckiej
lub jakiejś innej gejowskiej
w dozwoleniach odgórnych i dobrze widzianych prawidłach
wolność tak szybko się zapomina
bez paralizatora
odwilż o niewłaściwej porze roku

korporacyjni konfidenci
szykany na drodze śmieciowej umowy
doskonale wykształceni nieudacznicy własnych możliwości
najlepiej wykwalifikowani kandydaci na więźniów wartości
obecnie skuleni na bezrobociu
żałosna godność nierozpędzonych życiorysów
bez perspektyw wobec pokolenia kochającego głównie siebie
przy braku kompetencji nepotyzmu

jeśli reprezentujesz mniejszości posiadania uczuć wyższych
na wszelki wypadek niczego nie podpisuj
przebojowi narodowcy wysoko skaczą
wykazując duże powinowactwo do życia
niewiele szerszego niż motłoch flory bakteryjnej
ograniczenia pochodzenia wewnętrznego
ciasno upakowane w grupy
inteligencja rozproszonego zbioru znów się nie przyda.

Proces niszczenia głównego organu

Oczy chronione hasłem
w tej kwestii łamacz kodów bezproduktywny
wysycone replikującym się szaleństwem
tuż za słonecznymi okularami
bierność łamiąca wolę afektów
kalecząca chemią nenie
automatyczna menada przy techno bicie
niczym starość w przedpokoju oczekiwań
o blasku zawieszonym pomiędzy
uszczęśliwianiem innych a własnym odbiciem
sczerniałe oczy unikane z atencją
wymaganą w trakcie procesu niszczenia głównego organu.

 

LINK DO WERSJI MULTIMEDIALNEJ

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „ŁOSKOT DROGI MLECZNEJ”

Jak mam zapomnieć

 

Wielkie oddalenie

Jej serce
nie ma nic wspólnego z siłą
nie wymagaj by machało ostrzem
pojedynek na uczucia nie dla niego
poszerzony zakres serca
nie uwzględnia walki wręcz
argument krzyku wykluczony
odejdzie na finiszu cierpliwości
obróci się na szpilce ponad rezygnację
zostanie spojrzenie oczu o spaczonych kolorach
niedbale rozmyte wspomnienie podmalowane nazajutrz
nie do poznania na polu walki
barwy ochronne maskujące wielkie oddalenie
drobnymi kroczkami.

LINK DO ANGIELSKIEJ WERSJI / LINK TO ENGLISH VERSION

Ropa

Milczące bryły słów
wytrwale tropią
zderzenia teraźniejszości wiedzy
z watahami krzyczących masywów
dryfują profesjonalnie
do żerowiska wiary
nieskończona obojętność
bezmyślnie kochająca boga
prawda komplikowana zderzeniami
antagonistyczne argumenty
i trwałe wiązania przekory
prostota uczuć
podejrzana w prostej linii
szczerość bliska rezygnacji
ropą zalepia oczy.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Senne korytarze hipnoz

Obraz zaczął falować po zeżarciu kokonu
lękliwego wojownika na izbie społecznej nadkwasoty serca
śmierć jako forma przetrwalnikowa wykarmiła skorupą potomstwo
przejście wyczekiwanym progiem do którego żeglowała całą flotą jaźni
agonia ponad świadomością przerwana życiem
niczym ekstatyczny dryf sennym korytarzem hipnoz
poczęcie klonów z jałowych komórek na miejscu pustek
repliki humanoidów płodniejsze od matek
bez tolerancji na słodycz mutanty nie czują
smaki rozkoszy u hybryd są sterylne
nielogiczna druga połówka jabłka po skonsumowaniu pierwszej

obraz zaczął falować po przerwaniu dopływu zgniłości.

Bułka doznań z masłem

Odpoczywając na bułce doznań z masłem
dotkliwym zmartwieniem własna produkcja sebum
bezzałogowe ekipy ratunkowe
porzuciły próby konserwacji fałdów mózgu
serce źle osadzone na śrubunku
kiepsko się trzyma ze względu na metale ciężkie
obłość uczucia pomylona z tępotą
na ostrość brzytwy w mrozie reaguje zimowym przykurczem
ostre krawędzie intruzów niweczą przyszłość zrobioną na gładź
wyśrodkowanie pozbawione ciągów rozsądku
niczym asekuracja z ciucholandu
poza twierdzeniami wiedzy nic nie przynosi
statystyczne zestawienie logarytmicznego wykres niezborności.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Sezon ogórkowy

Blanszowane podroby
w nieustającym sezonie ogórkowym dla uczuć
miłość bez nadzienia
emulgowana na jakiś czas
do nieroznieconych uczuć
najlepszy jest miotacz płomieni
powody stanów zapalnych organizmu
pokonaj paracetamolem
a jeśli nikt nie wyruszył na ratunek
wekowanie odłóż na przyszły sezon.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Nie spaceruję nago

 

Zimna ryba

Zimna ryba z przedsionka chłodni wpływa do komory zamrażania
w lodówce emocjonalnej najważniejszego z podrobów
szczeliny smaku wypełnione freonem niedosytu
kawior oszrania tętnice uczuć
pomimo zimnej płyty i kilku rzeźb lodowych
główny zmysł na półce w kostkarce
zobojętniały gruntownym przymrozkiem
macha oschle genem pierwszego oddechu
rąbiąc atmosferę kier na radioaktywnym Morzu Barentsa
chłodzone emocje kurczą się bardziej
podszyte firnową taflą z anorektycznego misia polarnego
nie mogąc dystansem rozepchać zamrażalnika
rozrywają łańcuchy od dna metalowej formy
wraz z każdym napoczętym pudełkiem biszkoptów
na pustym opakowaniu po lodach ktoś znowu napisał
arktyka zaprasza
uczulonych na ości w lodowcu zamiast truskawek
tudzież zimne nóżki w rybnej galarecie
ozięble uprasza się na czczo
hodowcy rybików cukrowych
również nie powinni liczyć na żaden upust.

Kraina roztoczków

Kiedy dookoła roztaczają się roztocza
i nie jest to typowy krajobraz roztoczański
co najwyżej kraina roztoczków pozbawionych toczków
a ty nie masz akurat ochoty włączać ssania
zgodnie z ideologią powrotu do natury
poocieraj się o korę
nakarm swoją farmę złuszczającym się naskórkiem
poczuj przydatność wiedząc
że możesz się do czegoś zużyć
używając nadmiaru siebie wyjdź poza siebie
pomagając sobie w linieniu
niech się przed tobą roztoczą wszystkie warstwy
roztocza je zwiną
porzuć wszelkie troski trwającej chwili pocierania
karalność wykroczenia ocieractwa wciąż nie jest egzekwowana
siłą woli pomiń siły tarcia
dzielnie rozcieraj zrogowaciałe złogi
jako karmiciel roztoczków i rozkruszków
też możesz zostać pasożytem
ewentualnie przykuj się do drzewa.

Nim cisza przeminie

W bezładzie neuronów serca otwierane przez żyły
kiedy to otoczenie wymagało ujawnienia
zgliszcza pożarów
z których nic nie wyszło
platoniczne okrzyki negujące ciałopalenie
podpalanie od zewnątrz nie daje efektu płonięcia od środka
nieznane to dźwięki przed ekstrakcją składników
krystaliczny głos w wypróżnionych żłobieniach
szuka celu
wyjścia z labiryntu uczuć człowieczych
nim ciszą przesiąknie za życia
nim potem znów
cisza przeminie.

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Uchylność hasła dostępu

Wyciągnij wtyczkę z przeszłości
usuń ten kontakt
z czeluści mrocznych kaźni
siłownikiem myszki
gdy czujesz się nisko
wybij oko Saurona
i zastrzeż sobie
że podbijesz mu drugie
wykasuj te słowa
ogniotrwałe ogryzki
wymaż to zdjęcie
certyfikowane emotikoną uśmiechu
oznaczone cyfrowym objęciem
podrzyj te fotografie
wraz z uchylnością hasła dostępu
jeśli chcesz się czegoś dowiedzieć
zabierz akumulator.

 

LINK DO SKRÓCONEJ WERSJI

Czynnik

Czynniki atmosferyczne na gołą skórę
to jeszcze nie wyostrzanie zmysłów
podobnie jak ugryzienia w język
przy obcowaniu z przyłożeniami pijawek
stawianie na szali samodestrukcji
z lekką tendencją do przyboru masy
już trochę bardziej wyważy czucie
odstąpienie od panowania nad światem
na rzecz zerowej oglądalności bloga
musi coś ponad to znaczyć.

Owocopodobne

Po owocach chciałem się poznać
niezmiennie obracają się w niwecz
turlają do punktu wyjścia
przekręconego drogowskazu
na pętli czasu
wokół gwintu
owocopodobne trwanie w słoiku
niedokręconym
by dawał złudzenie.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Luźno wiszące troczki oczu

Luźno wiszące troczki oczu
sufler z rozsypanym scenopisem
spokój jednego aktora
po odcięciu prądu
i wszystkie inne banały serca
na większym planie
bardziej rozbudowana choreografia sceny biegnącej na widownie
skomplikowana konstrukcja postrzegania poprzez wzorzyste kostiumy aktorów
diorama maskująca rutynę dekoracji
epitafium żalu z dobrem w tle
i głosami publiczności:
co nas obchodzi twój zeźlony bóg.

MYŚL PIERWOTNA

Dzień świra

Dzień świra bez wskazań
wskazówki czasu oddalające od siebie
cały wybieg możliwości uczuć i słowne wybiegi możliwie na szkodę
by nie starać się mocniej
mocarze unikający starannie bólu zadają rany pewności zmysłów
niepewnym umysłem na przekór
przelewając życie w próżnię odżyć na próżno zdołają
uwznioślając własne słabości zasłabną na wysokości zadania
załamując ramiona wsobnej niewoli
nie złamią swej woli upragnionej bliskości.