Eskalatory uniesień

Cybernetyczne układy scalone z ludzkich uczuć
a raczej dzikie wysypiska miłości pop
po zaprzestaniu
eskalatory uniesień łączone kątownikiem
wieże triangulacyjne w sieci zachłannej sorpcji odpadków
oczy utrudnione zachodzeniem w stany spoczynku
wolnych przestrzeni sposobem
identyczną w niezmienności pustkę na starej dyskietce znalazłem
po rozmagnesowaniu emocji.

Przestrzeń pośrednia

Wspólna konstrukcja wsporcza
ponad ziemią
przestrzenie graniczne
a raczej miejsca pomiędzy nimi
nachylone w kierunku wstępu
do fuzji przeznaczeń
zespoły przewodów wspólnego obwodu
biegnące nieodłącznie obok siebie
międzybyt nie oddany jeszcze do użytku
z mnóstwem zamieszkałych cel w izolacji
pogranicza naszych trajektorii
bez możliwości wstępu
karty magnetyczne po stracie ważności
nachylenie niezmienne
zawieszenie równi pochyłej
bez dostrzegalnej możliwości spadku
otuliny po stratach szczelności
zaciskają w sobie piękno
przeskoków wiązki światła
wizyjne refleksy stali
jak miriady błysków w oczach
na matowych dwuwymiarach zewnętrznych
w nowych warunkach konsumpcji i miłości
trzeci wymiar bywa błyskiem forsownym.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „ŁOSKOT DROGI MLECZNEJ”

O sobie w cieniu promieniowania

Na podstawie odbić cieplnych
w cień promieniowania
te zdania parzące kriogeniką
o treści poza kwestią formowania
w opakowaniu lodówki
przez ich wnętrza kriowpusty
będą mnożyły wirusy
składnikami styku
stopami oczu
tylko po odpowiednim stopie można iść.

Blizny w kącikach

Analizuję próżnie
na próżno prószę oczy niczym
życie
wyrzucam do śmieci dla przyszłych pokoleń
znaki naszych czasów
swastyki noszące odblaski
podłużne ornamenty dresu
betonuję stare wiersze
nie odpowiadam na smsy
resetuję czynnik ludzki
przy bliznach w kącikach mam sucho
nie myjcie mi oczu po śmierci
jeśli umrę zbrukany kamieniami
to podrażnia
krawężniki.

Obraz w czasie rzeczywistym

Pulsujące ostrzeżenie
częściowo skopiowanych danych
niemożność otwarcia
oczu zainfekowanych nieistnieniem
okablowane wypełniaczami
ciekłokrystaliczne czytniki Braille’a
skonfigurowane złym dotykiem
niestabilny obraz w czasie rzeczywistym
na przyszłość łączoną dialerami
do stron bez linków.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Bezcelowe wzory wyobraźni – ilustrowane

Aby przeczytać wiersz kliknij w obrazek

Autorką ilustracji jest Anna Bukowska-Bączek

Eterycznie jest ciężko

Czytam encyklopedię zawieszoną w chmurze ołowiu
mam zakryte trzecie oko
zabijam potwory w dolinie kwarcowej
chronione gatunki roślin ciężko to znoszą.

 

LINK DO ILUSTRACJI

LINK DO WERSJI MULTIMEDIALNEJ VIMEO

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

LINK DO ANGIELSKIEJ WERSJI / LINK TO ENGLISH VERSION

Proces niszczenia głównego organu

Oczy chronione hasłem
w tej kwestii łamacz kodów bezproduktywny
wysycone replikującym się szaleństwem
tuż za słonecznymi okularami
bierność łamiąca wolę afektów
kalecząca chemią nenie
automatyczna menada przy techno bicie
niczym starość w przedpokoju oczekiwań
o blasku zawieszonym pomiędzy
uszczęśliwianiem innych a własnym odbiciem
sczerniałe oczy unikane z atencją
wymaganą w trakcie procesu niszczenia głównego organu.

 

LINK DO WERSJI MULTIMEDIALNEJ

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „ŁOSKOT DROGI MLECZNEJ”

Surface

Against the background of azure
I pass for happy one
a perfect surface of trying
I’m broken
instead of inner strength
I’m a tremble side of restless
dimness over the ground
laughter’s peal that’s not the greatest time
fading eye’s quiet
used to flow of spirit full
if my feelings forgot to create the warmth
unsalutary is not a reason of avoid the sun.

Ziarno

Zgniłe kamienie wymierzone w życiową mądrość
łzy bogów
pod które podłożono ogień
najszlachetniejszy z domowych opałów
rozniecony zacieranymi dłońmi trolli internetowych
masaż płonącymi kamieniami
na ciele zarazy
hejtującej fundamentalny rozwój
szkło w oku łypiące na ziarno
z którego mogą wyrosnąć bursztyny.

LINK DO WERSJI MULTIMEDIALNEJ

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „ŁOSKOT DROGI MLECZNEJ”

Wielka opozycja

Wyeksploatowane oczy
i puste meridiany gwiazd błądzących
triumf zapłonu gruzowiska
w wielkiej opozycji
łuszcząca się rdza
przekserowanych na wojnę oczu
które nie mrugają.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „ŁOSKOT DROGI MLECZNEJ”

Wyczekuję chwili

LINK DO BLIŹNIACZEGO ARTWORKA

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „ŁOSKOT DROGI MLECZNEJ”

Wielkie oddalenie

Jej serce
nie ma nic wspólnego z siłą
nie wymagaj by machało ostrzem
pojedynek na uczucia nie dla niego
poszerzony zakres serca
nie uwzględnia walki wręcz
argument krzyku wykluczony
odejdzie na finiszu cierpliwości
obróci się na szpilce ponad rezygnację
zostanie spojrzenie oczu o spaczonych kolorach
niedbale rozmyte wspomnienie podmalowane nazajutrz
nie do poznania na polu walki
barwy ochronne maskujące wielkie oddalenie
drobnymi kroczkami.

LINK DO ANGIELSKIEJ WERSJI / LINK TO ENGLISH VERSION

Ropa

Milczące bryły słów
wytrwale tropią
zderzenia teraźniejszości wiedzy
z watahami krzyczących masywów
dryfują profesjonalnie
do żerowiska wiary
nieskończona obojętność
bezmyślnie kochająca boga
prawda komplikowana zderzeniami
antagonistyczne argumenty
i trwałe wiązania przekory
prostota uczuć
podejrzana w prostej linii
szczerość bliska rezygnacji
ropą zalepia oczy.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Najmniej możliwości w portalu

Miejscowe obroty możliwości ciał
na gzymsie zmysłów i nie tylko
powrót do poprzedniej sposobności plus pewność
że nie była właściwą
igraszki na linie bez asekuracji
wysokości obłędu nad separacją
emocjonalna przypadłość uskrzydla
nie w systemie zależności niskich lotów
pozbawiona odporności na rewanż
radość rozchełstanej równowagi
na którą rozsądniej sobie nie zezwalać

twarz przesiąkająca ziemią
spłyci zwierciadła błękitu
niefortunne krawędzie budowli
w związku z dopasowaniem do oczu
noc przybierze powietrzne ślady walk
użebrowanie gwiazd pozamyka światło
a serce jedyny dostępny portal
kruchość postrzępionych chmur
przerysuje mrokiem oczy obserwatora.

 

LINK DO WERSJI MULTIMEDIALNEJ

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „ŁOSKOT DROGI MLECZNEJ”

Skrajna estetyka

Oddalając się w najdalszą na świecie z bezkresnych oddali
odbicia luster pochwyciły ciemniejące oczy
zupełnie bezosobowo
jakby pierwszy raz dotknęły sedna własnego mroku
kwarcytowe tafle piasku mają teraz dowód
oczu przekierowanych na skraj
jakby były na zbyciu
oczodoły próbują jeszcze chronić wnętrze
chyba tylko ze względów wnętrzarskich.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „ŁOSKOT DROGI MLECZNEJ”

Z rynsztunkiem pod ołtarz

Panowie
tutaj z tym industrialem
z rynsztunkiem pod ołtarz
ofiar naiwnego dzieciństwa
spędzonego na wysyłaniu próśb do nieba
w kopertach bez miejsca na adresata
małe przeoczone znaki
zurbanizowane doświadczeniem
próbują wracać z przeszłości
jak zabłąkane w czasach wojen listy
niezależnie od aktów teizmu
chcą się uteraźniejsić
rzucić w bielejące oczy
wobec ostrzegawczych wiadomości
na tle sygnałów wielkiego miasta
pod ostrzałem manipulacji
hipokryzja dodana do wody pitnej
lemniskata historii w oparach absurdu.

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Luźno wiszące troczki oczu

Luźno wiszące troczki oczu
sufler z rozsypanym scenopisem
spokój jednego aktora
po odcięciu prądu
i wszystkie inne banały serca
na większym planie
bardziej rozbudowana choreografia sceny biegnącej na widownie
skomplikowana konstrukcja postrzegania poprzez wzorzyste kostiumy aktorów
diorama maskująca rutynę dekoracji
epitafium żalu z dobrem w tle
i głosami publiczności:
co nas obchodzi twój zeźlony bóg.

MYŚL PIERWOTNA

Umiejętność życia motyla

Czas przeczekiwania siebie
wymagań rozzłoszczonego serca
w kwiecistej nadziei
że ocknie się z rankoru
nieprzystępność małych znaków
pomijanie prostych linii
ostateczna próba iskrzących reakcji

uczynki słownych gestów
przymilnie nie zaczarowały
adoracja równa ignorancji
rozczarowanie zaokrąglające oczy
wobec paradnej proweniencji
umiejętność życia motyla
długością niepokwitowanej emocji.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Troczki

Luźno wiszące troczki oczu
rozsypany towar najniższej półki marketu
bo czasem spokój przychodzi
gdy miłość przestaje istnieć.

KONTYNUACJA MYŚLI

Bezcelowe wzory wyobraźni

Smugi świecowych kredek
na ślepych zaułkach luster
bezcelowe wzory wyobraźni
zdradzające dziecko
czarna tęcza drgająca ramionami
czerwone oczy ścian
albinotyczne króliczki na bieli
dzieciństwa
ortodoksyjnej wyznawczyni wiary
w nic wielkiego
praktykującej autoagresję traumy
nawet po wyparciu się siebie z pamięci
kolejny raz całkiem egoistycznie
bardzo pragnie się skrzywdzić.

 

LINK DO ILUSTRACJI

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „ŁOSKOT DROGI MLECZNEJ”