Eskalatory uniesień

Cybernetyczne układy scalone z ludzkich uczuć
a raczej dzikie wysypiska miłości pop
po zaprzestaniu
eskalatory uniesień łączone kątownikiem
wieże triangulacyjne w sieci zachłannej sorpcji odpadków
oczy utrudnione zachodzeniem w stany spoczynku
wolnych przestrzeni sposobem
identyczną w niezmienności pustkę na starej dyskietce znalazłem
po rozmagnesowaniu emocji.

W progach startowych

Przestrzeń pośrednia

Wspólna konstrukcja wsporcza
ponad ziemią
przestrzenie graniczne
a raczej miejsca pomiędzy nimi
nachylone w kierunku wstępu
do fuzji przeznaczeń
zespoły przewodów wspólnego obwodu
biegnące nieodłącznie obok siebie
międzybyt nie oddany jeszcze do użytku
z mnóstwem zamieszkałych cel w izolacji
pogranicza naszych trajektorii
bez możliwości wstępu
karty magnetyczne po stracie ważności
nachylenie niezmienne
zawieszenie równi pochyłej
bez dostrzegalnej możliwości spadku
otuliny po stratach szczelności
zaciskają w sobie piękno
przeskoków wiązki światła
wizyjne refleksy stali
jak miriady błysków w oczach
na matowych dwuwymiarach zewnętrznych
w nowych warunkach konsumpcji i miłości
trzeci wymiar bywa błyskiem forsownym.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „ŁOSKOT DROGI MLECZNEJ”

Nic (mój feblik 4)

Istotność lubuje przypadki
koincydencja konwergencji
napęczniała żyła wiedzy
równie dobrze może nic nie znaczyć
filozofia dla ubogich
gdy na książki o miłości nie starcza ci pensji
nic dla mnie nie masz
prócz recesywnych dotyków zbyt inteligentnej inklinacji
jeśli w ogóle cokolwiek to może znaczyć
afotyczne szczeliny światłego umysłu
oto mój materiał genetyczny.

 

LINK DO WERSJI MULTIMEDIALNEJ VIMEO

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „ŁOSKOT DROGI MLECZNEJ”

Dramat na spawach

Jestem radością
bożą dzieciną w trakcie rozbiórki
nienormalnym skurwysynem obudowanym pustakami
z wiecznym problemem przy fundamentach
przesiąkanie cieczy łzowej do piwnic
jestem kurwa radością
grubo ciosana miłość robi zadry w czułości
bez znajomości zasad bezpieczeństwa i higieny pracy
uderza do głębi pięciopiętrowym rusztowaniem empatii
które nigdy nie było podporą
czy damy radę
spodziewany dramat na spawach możliwy do przewidzenia
katastrofa budowlana bez okularów ochronnych
oko opatrzności w oku cyklonu
nic konkretnego
na co radość nie byłaby przygotowana
oraz Bob Budowniczy.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Jak mam zapomnieć

 

11 000


Prawda minorowa wszystkich nielotów
powłóczące skrzydła
jedenaście tysięcy judejskich aniołów
beton depresja
i zdarta biel
miłość dziwacznie zbłąkana
bezkres przestrzeni dla planet
wir
pióra farbowane popiołem
beton zwątpienie
i kosmos na ołtarzu nieba
garb czas
pogarda brud
żmudnie zaszyfrowany raj
zbawienna pieśń otuchy
niepokalana przez świętość
zbrukana zaniechaniem
jedenaście tysięcy judejskich aniołów
beton obcość
i uderzenia o własnych synagog
samotność.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „O JEDNO NIEBO WIĘCEJ”

Fundacje pomocy miłości

Istotność lubuje przypadki
istotnie z pominięciem szyku
czcigodni zaprzestają
płomienna miłość niczym słomiany zapał
w próżni komunikacji
i niebo się zbiega
to nic
dekady później dogasają ostatnie skrawki meteorów
w oddaleniu słowa
przestają się marnować
nigdy nie przestają ranić
endorfiny przereklamowane co prawda
czyszczące skutecznie
na ile serca znacie
kolosy na zgliszczach
walące o dno ludzkimi rękami
mają zamiar zamknąć wszechświaty na dłuższe na siebie czekanie
fundacje pomocy miłości
wysyłające transporty humanitarne
z bronią
nie ogarniają kosmosu zniszczeń własnym pojęciem ładu
motyle w brzuchu nie latają wysoko
przez bomby i gazy bojowe lat świetlnych nie przemierzają
blaknie sposób patrzenia na niebo.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Czynnik zastoju

Periodycznie uaktywnia się swego rodzaju czynnik zastoju
siedliszcze nicości
na polu pragnienia
wskaźnik niczego
czujnik nie uczynionych zachodów
na polu lubowania czynnik decydujący
przedruków szczęścia
sympatycznym atramentem.

Partnerstwo dla nakładu

Bądź modna!
- zaraz się przebiorę nawet zanim doczytam
wyjdź poza własne ja!
- o ile rozmiarów jeszcze powinnam?
bądź asertywna!
nie bój się mówić nie!
- nie! nie znam stu sposobów na bycie piękną na wiosnę, o innych porach roku nawet nie wspomnę
bądź wyzwolona!
- już zaraz zastosuję wasz banalnie prosty sposób na sukces w trzech krokach dla rozkraczonych na bezrobociu
powiedz mu czego od niego oczekujesz w łóżku!
nie bój się żądać satysfakcji!
- poproszę o promesę z gwarancjami na piśmie, po czym zalegnę jak martwa kłoda
- tylko czy ta pościel komponuje się z moją szminką?
bądź na luzie!
- łyknę tramal w kroplach i wezmę pavulon
seks to przyjemność!
traktuj partnera po przyjacielsku!
- też człowiek, ale powinien czasem w nogach poleżeć
kiedyś twój zegar biologiczny zacznie bić!
- będę musiała się zgłosić do poradni dla kobiet maltretowanych
robi to z miłości!
- jestem perfekcyjnie oczytana stąd wiem, że nie jestem zwolenniczką emocjonalnego zaangażowania zanim partner nie przejdzie testu czterech tysięcy pytań sprawdzających
a czy Twoje przydatki są w formie?
- co noc mają aspiracje być przydatne, jednak z nudów ulegają zanikowi, dlatego zawsze kończy się na szukaniu słoika szczęścia i niezmiennie jest to słoik po kremie czekoladowym.

Ropa

Milczące bryły słów
wytrwale tropią
zderzenia teraźniejszości wiedzy
z watahami krzyczących masywów
dryfują profesjonalnie
do żerowiska wiary
nieskończona obojętność
bezmyślnie kochająca boga
prawda komplikowana zderzeniami
antagonistyczne argumenty
i trwałe wiązania przekory
prostota uczuć
podejrzana w prostej linii
szczerość bliska rezygnacji
ropą zalepia oczy.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Bułka doznań z masłem

Odpoczywając na bułce doznań z masłem
dotkliwym zmartwieniem własna produkcja sebum
bezzałogowe ekipy ratunkowe
porzuciły próby konserwacji fałdów mózgu
serce źle osadzone na śrubunku
kiepsko się trzyma ze względu na metale ciężkie
obłość uczucia pomylona z tępotą
na ostrość brzytwy w mrozie reaguje zimowym przykurczem
ostre krawędzie intruzów niweczą przyszłość zrobioną na gładź
wyśrodkowanie pozbawione ciągów rozsądku
niczym asekuracja z ciucholandu
poza twierdzeniami wiedzy nic nie przynosi
statystyczne zestawienie logarytmicznego wykres niezborności.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Sezon ogórkowy

Blanszowane podroby
w nieustającym sezonie ogórkowym dla uczuć
miłość bez nadzienia
emulgowana na jakiś czas
do nieroznieconych uczuć
najlepszy jest miotacz płomieni
powody stanów zapalnych organizmu
pokonaj paracetamolem
a jeśli nikt nie wyruszył na ratunek
wekowanie odłóż na przyszły sezon.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Nie spaceruję nago

 

Suchy basen

Formy twojego życia
w dziwnych kształtach origami
ktoś zagina na kuponach lotto
zwodząc nawiewem suchy basen
a własne nieaerodynamiczne życie
wciąż wysuwa się z suspensorium
i zaplątuje w koronkowe sznurki
by trwać w zawieszeniu
niczym miłość w procesie audytu
zajmująca łącza
stawianiem na własnym serwerze
cudzych firewalli.

 

LINK DO ANGIELSKIEJ WERSJI / LINK TO ENGLISH VERSION

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

SOR – system ograniczonej radości

Zaufanie obciążone hipoteką
spłaca raty pogardą osoby fizycznej
plus oprocentowanie cynizmu
jako mechanizm zabezpieczeń
system ograniczonej radości
ewentualnie miłość do przedmiotów
prezes zarządu dogmatu
i członkowie rady nadzorczej do spraw wiary
nie są w stanie wyegzekwować
umorzenia karnych odsetek za niechęć
księgowaną głównie do serca przymiotu.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Ostatnia próbka młodości

Obserwuję niebo
na połoninie własnego bytu dziko rosnąca młodość
która nie przychodzi łatwo
bo to już ostatnia próbka młodości
zaśniedziała amnezją chryzografia
w magazynie domu starców dla anachronicznych bogów
co odzyskują miłość z obozów
składowaną bezbożnie płótnem do dołu
i transportują barkami wzdłuż styksu
rozciągłości biegu zazdrości matka natura
jednokolorowe zdjęcia wielu zapomnianych miejsc
gliną zlepione matryce skaz
krwawe strzępy całunu szarpane zrywem ognia
wypalone ziarna pszenicy i srebra
nektar życia miażdżony duchowym głodem nie rozciągnie warg
podniebne wojaże w błękicie niweczy ziemski plan
i czas przebywający krótsze dystanse
przeszłość uwikłana w pamięci okruchy
żeby tylko starczyło siły do jutra.

LINK DO SKRÓCONEJ WERSJI

LINK DO WERSJI MULTIMEDIALNEJ

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „ŁOSKOT DROGI MLECZNEJ”

Czego nie możesz

Czego nie możesz powiedzieć bieżąco
przemilcz zupełnie
nie daj się zwieść
lękom pochopnych osądów
bo wtedy
czekając bezwarunkowo
w objęciach dystansu
generowanego mną
czy niedawną bliskością
cierpliwości granice
wesprzesz świtem
bez podziwiania gwiazdozbiorów
a uczucie które ocalisz
będzie jedynie
twoją własną miłością.

Linia serca

Rozsądek zatrzymał
zbyt spragniony by czekać
brakiem bycia kochanym
zaczął kosztować wieczności
wyjątkowo
wieczności bez ciebie
od wczoraj
miał serce na dłoni
na twojej nie było widać jego linii
był przystawką
do braku
rozrusznikiem
któremu serce wysiadło
brakiem bycia kochanym.

Układ typu jedno

Tabuny wolnych marzeń
w ubojni wyizolowanego osierdzia
przerabiane na łatwiej strawną papkę
kiedy schylam łeb
łatwiejsza do zapodania
i zwrotu

alternatywne rozwiązanie
w układzie: wszystko mi jedno
plugastwo kłamstwa
zapomniałem na to przystać

łatwe rozwiązania
angażowane do punktu
na którym i tak ci nie zależy

w konfiguracji miłości i rzeźni
strefa trwałości serca
tuż przed linią zasieków
krew potoczy bajpasem.

Emocja

Nauka nie wyrażania uczuć
całe życie
chowanie zimnej twarzy
za elewacją elokwencji
opanowanie siebie w sobie
erudycja na pięści
by nie dać poznać się słabości

nagle przychodzi miłość
wymagająca
kompletnego kompletu uczuć
do wyrażenia
walki zbyteczne po tym zabiegu
obnażeni
gotowi by polec.