Nieokreśloność

Nieokreśloność
współczynnik nieznany
nie zwraca proporcji poprzez odwrotność.

Nieprawidłowa komenda

Niezgodność rzędów cyfr
wykryta w pozycji szczęścia
na siódmym miejscu po przecinku
proces cyfryzacji emocjonalnej
zahukany młotem pneumatycznym
człowieczeństwo w trakcie formowania
perfekcyjnej maszyny
niknie pod wpływem utleniaczy
nieprawidłowa komenda na całe życie
radiacja uczuć spowolniona moderatorem
nawet przy ultra oszczędnej codzienności
zaczyna brakować energii
bez opcji restartu dla podwaliny.

Wystąpił błąd

WYSTĄPIŁ BŁĄD
WSZYSTKIE NIEZAPISANE APLIKACJE ZOSTANĄ UTRACONE
POŁĄCZENIE PRZERWANE
BRAK ZASIĘGU

nigdy już adresu nie odnajdziesz
nie na stronie wspólnych marzeń
marzenia nigdy już nie będą
nie obejdziesz zabezpieczeń hasła – nie istnieje

ANULOWANO TWOJE PRAWA
DOSTĘP NIEMOŻLIWY
KONTO ZABLOKOWANE
BRAK SERCA DOSTĘPU

PONÓW PRÓBĘ PONÓW PRÓBĘ PONÓW PRÓBĘ PONÓW PRÓBĘ PONÓW PRÓBĘ
PONÓW PRÓBĘ PONÓW PRÓBĘ PONÓW PRÓBĘ PONÓW PRÓBĘ PONÓW PRÓBĘ
PONÓW PRÓBĘ PONÓW PRÓBĘ PONÓW PRÓBĘ PONÓW PRÓBĘ PONÓW PRÓBĘ
PONÓW PRÓBĘ PONÓW PRÓBĘ PONÓW PRÓBĘ PONÓW PRÓBĘ PONÓW PRÓBĘ

Motłoch flory bakteryjnej

Zaplute karły reakcji swego czasu
wyklęci bezterminowo również obecnie
obecni w zakamuflowanej opcji niemieckiej
lub jakiejś innej gejowskiej
w dozwoleniach odgórnych i dobrze widzianych prawidłach
wolność tak szybko się zapomina
bez paralizatora
odwilż o niewłaściwej porze roku

korporacyjni konfidenci
szykany na drodze śmieciowej umowy
doskonale wykształceni nieudacznicy własnych możliwości
najlepiej wykwalifikowani kandydaci na więźniów wartości
obecnie skuleni na bezrobociu
żałosna godność nierozpędzonych życiorysów
bez perspektyw wobec pokolenia kochającego głównie siebie
przy braku kompetencji nepotyzmu

jeśli reprezentujesz mniejszości posiadania uczuć wyższych
na wszelki wypadek niczego nie podpisuj
przebojowi narodowcy wysoko skaczą
wykazując duże powinowactwo do życia
niewiele szerszego niż motłoch flory bakteryjnej
ograniczenia pochodzenia wewnętrznego
ciasno upakowane w grupy
inteligencja rozproszonego zbioru znów się nie przyda.

Pod obiciem rogówki

Kim ty jesteś skoro cię nie ma
zatruciem życia na powierzchni komórki
jadzącą się raną z tych które zadaje się tylko raz
bólem fantomowym po stracie kończyny
topografią młodocianych marzeń zabójczą jak Himalaje
uskokiem kontynentalnym serca w geologicznym czasie świata
elementarzem do nauki widzenia w słońcu pisanym nieznanym językiem
zaćmą pod obiciem rogówki u tapicera pomyślności
boleścią niewidomego w punkcie widokowym
niemym świadkiem ludobójstwa na konferencji prasowej
powtarzalnością uroku ciemności utrwaloną najdłużej bez powielacza
kim ty jesteś że tak umiesz.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „ŁOSKOT DROGI MLECZNEJ”

Twarz

Destrukcyjność niezrozumienia
funkcji tworzenia demontaż
czynnik dalszego działania
machinalny zanik mimiki twarzy.

Trzeba odejścia

Tkwiąc w celi własnych wyborów
w pozycji przybranej
ścisłego odosobnienia
nie wypada się żalić
na siebie
za brak ruchu czy miejsca
rzeczy niedokonane nie staną się faktem
sponiewierane rozpaczą za życiem
zapragną bezczelnie
niepohamowanej żądzy ucieczki
bowiem w ukryciu
trzeba odejścia.

Agresywność względem betonu

Zwietrzelina promieni szukających błysku
natężeniem emisji próbująca nagryźć beton permutacji
według parametrów losu stwardniałe klepisko
matowy połysk lakieru na karoserii
lub jak mówią fachowcy od zimnego łokcia
tuż po analizie widma
brak połysku
agresywność względem betonu wiązki światła
szukającej kontaktu w snopach i odbicia
szara breja impulsów fotonowych utwardzona dechą
dwuwymiarowa zależność ciągła śladów bieżnika
na drodze kół fortuny z monster truck’a
pochłaniacz refleksów o częstotliwości blasku
ciało doskonale czarne
niczego nie wypuszcza.

Eksterytorialni

Upłynęło wiele naszych wód
obecnie eksterytorialnych
nie stało się z nami nic
nic zgoła dobrego
jeśli czas zatrzymuje się chwilami
to stoi najczęściej po nic
porozmieniani na drobniejsze
z braku grubych nominałów wartości
przy coraz niższych kredytach zaufania
i coraz wyższych ubezpieczeniach ryzyka wiary
prognozy wskazują na niże
pomylić się mogą najwyżej
a nam nie wolno
z tych zjawisk którym wszystko można
niektóre tylko raz.

Linia serca

Rozsądek zatrzymał
zbyt spragniony by czekać
brakiem bycia kochanym
zaczął kosztować wieczności
wyjątkowo
wieczności bez ciebie
od wczoraj
miał serce na dłoni
na twojej nie było widać jego linii
był przystawką
do braku
rozrusznikiem
któremu serce wysiadło
brakiem bycia kochanym.

Ich nie będzie

Nadplanowe zmiany niezrozumienia
domniemane uczucia
uwagę w codzienności utkwiły
otumanione rozumy
bez możliwości odwrotu
bez zniszczeń
burza mózgów i nieudolne słowa
ich nie będzie
do wyklarowania nowy żywioł pozostał
burza powinna być na początku.

Oda do młodości XXI

Tracimy kontakt
choć procent połączeń raptownie wzrasta
społecznie bezużyteczni
żyjemy w czasie rzeczywistym sieci
o życiach otwartych bezterminowo
na podstawce myszy
nie wiemy kiedy wrócimy
ekwilibrystycznie giętko przerzucamy szczęście
między złączkami oprzyrządowania serca
wciąż bez wyjść na dżeki
nielegalnie oprogramowani
samotnością z sobą
igramy milczeniem
i z bogiem.

Stworzenie na miarę

Czarnoksiężniku
odpuść sobie łagodzenie objawów
mam dla ciebie śmierć
dokładnie taką jak lubisz
zaklęcia
tajemne nalewki
mikstury
daremne
jedynie śmierć stworzono na miarę
twej satysfakcji w udręce
wiem
zrobisz to
jak swego rodzaju antidotum
w podzięce istnienia
ty się sprzeciwisz na taki przepis
trwania niebytu
za życia
złamiesz niepisane zasady
nie mogąc cofnąć uroku
najpotężniej wykroczysz
świętego dnia po życiu
wbrew naturze zgrzeszysz
nie tak jak zawsze
brakiem rozkoszy.

Moje ciało szuka sieci

Opancerzone transporty nadziei na źle wyważonych kołach klepsydr
źle obtoczone pustynne ziarna matu
moje ciało szuka sieci
poza zasięgiem mistrzostw sensu w kładzeniu cienia
nowe sposoby wyrażania zwyrodnień
kier bez wyjścia na mini dżeki
złamana tęcza w konwulsjach odplamiacza
ale mogę się mylić
mam zapalenie spojówek
moje ciało szuka sieci
wikła się w ludzi z poza kompletu
całe talie przydeptywane przez zapisywaną na nowo pamięć
przekierowania do innego użytkownika
osiemdziesiąt gigabajtów nie odpowiada.

Dawka letalna świadomości

Stygmaty przeżywania
policykliczne węglowodory aromatyczne
skryto kancerogenna dalekowzroczność marzeń
w dziedzinie gospodarowania teraźniejszością
zakotwiczona dawka letalna świadomości
mało reaktywne życiowo w otoczeniu
odczuwanie powierzchniowo nieczynne
sierota naznaczona niestabilną inkubacją
obojętny na bodźce palców bożych
wcześniak nad wiek pokwitania wyobrażeń.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Powstrzymaj oddech przed śmiercią

Powietrze zastygło
dławi zduszone od środka
powstrzymaj oddech przed śmiercią
z braku tchu umierasz
umierasz gdy nic tchu nie zapiera
chociaż tlen chłoniesz
spragnioną zachłannością
łapczywie
po tysiąckroci stokroć
on twój oddech wypełnia nicością
od samotności głębi
po życia wzniosłego wątłość.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „ŁOSKOT DROGI MLECZNEJ”

Lokalna jednostka pocztowa lub coś bardziej pracochłonnego

Dobrze, że mam tylko jeden skończony kierunek i przez to tylko jednego magistra, bo inaczej to byłoby mi dopiero głupio wegetując od pół roku na bezrobociu. Siedzę i zastanawiam się, co by tu jeszcze napisać o sobie ciekawego i komu wysłać, przy założeniu oczywiście, że po pół roku jest jeszcze coś ciekawego do napisania i jest ktoś kto chciałby to czytać.

Czterdziesta wersja listu motywacyjnego, wielokrotnie modyfikowane CV, wymieniane zdjęcie na pełniejsze powagi i lepiej zretuszowane – to wszystko dawno przestało bawić. Najfajniejsze są rozmowy kwalifikacyjne. Swoją drogą dopóki na jakieś chadzam, istnieje minimum motywacji do dalszego drukowania i wysyłania listów.

Jestem na takiej modelowej rozmowie, próbują mnie podejść, testują mój charakter, każą opowiadać o sobie. Ciekawe czy od czasów przedszkola wymyślił ktoś bardziej żenującą sytuację niż zachęcanie do opowiadania o sobie publicznie? Do tego trzeba tak mówić o swojej świetności zajebistości, aby nie wyjść na narcyza egocentryka. Pytają o zainteresowania i plany na przyszłość, kiedy ja nie wiem czy jutro będę miał na kolejną porcję znaczków, które i tak ostatnio podrożały, oczywiście dla zwiększenia komfortu wyświadczanych mi usług, a pani w okienku numer dwa lokalnej jednostki pocztowej i tak pomiędzy moją prośbą o znaczki, a wydaniem reszty zrobi sześć mało atrakcyjnych min pod moim adresem o bliżej nieokreślonym podłożu.

Brak mi słów, aby wyrazić, że czuję się jak podejrzany o dokonanie serii brutalnych morderstw. Dali mi niewygodne krzesło bez oparć na dłonie, które z tego powodu lepią mi się do ud, bo jestem zupełnie niespodziewanie zdenerwowany po całej nieprzespanej nocy. Nic nie mogłem zjeść na śniadanie o szóstej rano, gdyż wyjątkowo humanitarnie umówiono się ze mną o świcie. Przez co również boli mnie głowa, jak zwykle w takich przypadkach. I nawet nie wspomnę, że akurat chce mi się seksu. A potem jeszcze rozmawiają ze mną po angielsku… Zamiast po francusku.

Zupełnie wysoko także plasuje się moja samoocena w przypadku, gdy przez trzy miesiące usilnie wyczekuję na odpowiedź z danej firmy i nagle, po straceniu wszelkiej ochoty na kontakty z takową i kilku standardowych zapaściach depresyjnych, ja niegodny otrzymuję tak upragnioną wiadomość. Czy wypada się czepiać, że mailem, który przyszedł w środę po południu, by zawiadomić o spotkaniu w czwartek rano? Jakże bym śmiał całą moją zapyziałą buraczanością. Przez te trzy miesiące widocznie negocjowali ze mną termin rozmowy, ale akurat uprowadzili mnie kosmici i wypadło mi z głowy. Dobrze chociaż, że każdy bezrobotny posiada w domu internet i na bieżąco może odbierać pilną korespondencję. Wytęskniony list zawierał także zestaw poleceń typu:
- przynieść wszystkie świadectwa szkolne – zawsze przy sobie noszę;
- zapoznać się z dwoma książkami i paroma czasopismami branżowymi – bezrobotni notorycznie kupują co najmniej jedną książkę i cztery gazety wydane na papierze kredowym w tygodniu oraz inne ekskluzywne wydawnictwa;
- zapoznać się z trzema podanymi stronami internetowymi – z których jedna jest po niemiecku, druga w przebudowie, a trzeciej nie można odnaleźć.
Spoko. Odpisałem, że to doskonały żart z ich strony. Szczerze doceniam wszelkie nawet najmniejsze próby podnoszenia bezrobotnych na duchu. Polecam się na przyszłość, choć niekoniecznie na czwartek rano. Bo czwartek to była już odległa przeszłość, choć pocztę staram się sprawdzać na bieżąco. Już za samą bystrość w kalkulowaniu dni tygodnia powinni mnie zatrudnić. Choć może najzwyczajniej sprawdzali moją dyspozycyjność… W zasadzie nie opuszczam mojego boksu startowego.

Fajnie też jest jak na pierwszej rozmowie każą bezrobotnemu coś przygotować na drugą, jakiś projekt lub coś bardziej pracochłonnego. Rzuca wtedy taki wszystkie znaczki okraszane grymasami pani z okienka numer dwa lokalnej jednostki pocztowej i zaczyna otwierać sobie żyły, żeby projekt, lub coś bardziej pracochłonnego, zadowalał wszelkie gusta estetyczne odpowiedzialne za kolorystykę i fantazyjne ułożenie czcionek. Za drugim razem dostaje do zrobienia coś bardziej pracochłonnego. Zaciąga debet i robi. Na trzeciej rozmowie każą zostawić do rozpatrzenia i czekać na telefon. W taki sposób tajne służby powinny torturować podejrzanych o terroryzm. Nie dzwonią cały tydzień, potem drugi. Zapożycza się bezrobotny u rodziny, kupuje kartę i dzwoni do firmy.
- Niestety Pański projekt ( lub coś bardziej pracochłonnego) okazał się niewystarczający wobec naszych oczekiwań związanych z Pańską osobą, aczkolwiek pragniemy pozostać z Panem w kontakcie na wypadek nawiązania w przyszłości współpracy.
Chociaż w sumie to od początku wiedzieliśmy, że musimy zatrudnić siostrzeńca prezesa, ale przecież dobrych pomysłów nie znajduje się na ulicy. I pewnie taki bezrobotny poszedłby po kolejny wagon znaczków do pani z okienka numer dwa lokalnej jednostki pocztowej, która zrobi sześć mało atrakcyjnych min – pani, nie lokalna jednostka pocztowa – ale skończył mu się akurat zasiłek.

 

OPOWIADANIE OPUBLIKOWANE  W PORTALACH SZTUKATER.PL ORAZ DESPERAT-ZINE.BLOGSPOT.SE

O jedno niebo więcej

To nic
podręczne przenośnie anatomiczne
i niespodziewany zanik uczuć
ściana ognia na pogrążonych terytoriach pamięci
nic nie mówiące kwarcytowe tafle piasku
przejaskrawione by wszystko było jasne
w drodze do upragnionej teraźniejszości
o jedno niebo więcej
za każdym razem mniej murszejące
słowa dawane na pewno i na zawsze
w nie przeciwieństwie do nigdy.

wydawnictwo domowe

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „O JEDNO NIEBO WIĘCEJ”