Bachory humorów

Przyswajalność surowo wzbroniona
bachory twoich humorów w odstawce
zobaczymy jak przetrwają
w konfrontacji z suchym lodem
na każdym calu wylewności zapory
próg przekroczeń skrupulatnie narasta
spiętrzonego gniewu
w formie obronnej pancerne batalie
myślisz że zdołasz stan wojenny udźwignąć
przypływem umysłu
duma nie idzie w parze z winą
czas zaognia przemilczane opinie
oczekiwanie pokoju zniweczy upór
w chłodu obrębie
zmrożone urny na równi z biernością
wzajemna niechęć przerysuje boleśnie
arogancko w podłej hardości
przyrodnio braterskim gestem
bezsilność nie do poskromienia i szrama
wobec własnego podobieństwa
z odrobiną większego wyrachowania.

Lost & Found Mega*Zine #18

Numer 18: Starzenie się

L&F19

ENGLISH VERSION HERE

Golem zaczepno obronny

Kłamstwo osiągając trzecią prędkość kosmiczną
zaczyna demonstracyjnie wypadać z błotnej koleiny
zrzucając wylinkę zdechłego truchła
przechodzi w fazę scalonej kupy gliny
brakującego katalizatora przymilnej anihilacji
embrionu obwieszonego śmiercionośnikami
uruchamia bezduszną masę pozbawioną kręgosłupa
do przesieczenia milczącej od zajadów prawdy
ostatecznie posiada jednak zdolność autoeliminacji.

Opakowania środków – wiersz multimedialny



LINK DO WIERSZA

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „ŁOSKOT DROGI MLECZNEJ”

Zacność ciszy

Mądrzy ludzie przebywają w ciszy
dotrzymują sobie słowa
oraz własnego towarzystwa
składają wizyty w książkach
kaligrafują listy
utrzymują dobre stosunki dyplomatyczne
z komfortem pobocznego przebywania
rozpamiętują minione zdarzenia
o zaniechanej kontynuacji
celebrują obrazy i dźwięki
wtórouste słowa przechowują w ciszy.

Do miękkości

Do miekkości tło mały

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Łatka oświecona świeczką

Trzysta tysięcy kilometrów na sekundę błyskawiczna przenikalność cudu
sto procent poliestru całuńskiego inaczej nie wytrzymałby reformacji brudu
sprałby z siebie wizerunek zbiegłby się bez zabobonów łańcuszkowego ściegu
w miejscu łatki oświeconej świeczką plamy z krwi wywabia cytrynowa świeżość.

Our Poetry Archive edycja europejska

OPA2

Nocebo w strefie zadrażnień

W przypadku wystąpienia ciemnych plam aury
ustawić się w punkcie zbornym skupienia
przy odczuwaniu samych skutków ubocznych
zbudować indywidualny schron mentalny
dla pełnej ochrony stref zadrażnień
wykuć szczęście na pamięć wabiąc nowe
najwyższymi wibracjami energetycznymi
zmaterializować wyobrażenia zjednując wielość
mistrzowie wymówek w pojedynczości
zaklęli nieodmówione zwyrodnienia bytu
nie znając reguły zamów narazili się zamawiaczom.

Lost & Found Mega*Zine #17

Numer 17: Modyfikacja

LF17a

ENGLISH VERSION HERE

Słowa niezbędne jako nośnik negacji

Czy Kasprowicz neguje wszystko? Słusznie rozczarowany bytem, teraźniejszością, błędami człowieka, czy tajemniczego fatum wrodzonego genetycznie /wypędzenie z raju/ i do tego raju dążącego przez setki pokoleń nieustannie, na przekór wojnom, głupocie, polityce, chorobom i setkom poślizgów życiowych. Kasperowicz pyta, czy człowiek jest „kowalem swojego losu” czy rządzi nami przypadek i zła wola /nasza zła wola/. 

A wiersze skomplikowane, odbiegające od norm przyjętych, być może to forma poezji przyszłości. Autor sypie piaskiem słów prosto w oczy, to boli i piecze, z początku niewiele widać, ale po chwili trzeba autorowi przyznać rację, oceniając zawartość tomiku. Zadziwia skondensowany język, w którym są słowa niezbędne jako nośnik negacji, drgające szybkim rytmem niecierpliwości współczesnych przekaźników informacji i niespotykanych dawniej wydarzeń. /Może jest to kontynuacja stylu Rafała Wojaczka, Edwarda Stachury czy Kazimierza Ratonia?/.

Autor nie usiłuje udawać, że nie podoba mu się w tej prowincjonalnej galaktyce, w lewym ramieniu Oriona, na planecie Ziemia. Zauważam też, że nie podoba się autorowi odległa przeszłość, znajoma teraźniejszość jak i przyszłość do której nieustannie podążamy. Autor z uporem prząśniczki /kto dziś wie, co to znaczy/ snuje nić niedobrych przepowiedni, które o wiele wcześniej przedstawił mistrzowską techniką olejną /na płycie laminowanej/ znakomity artysta – Zdzisław Beksiński /z bliskiego mi Sanoka/. Nie stosował upiększeń dla swoich wizji. Uszkodzone wieże uniesione ponad Ziemią, tajemnicze tablice /jakby Dekalog/ zawieszone w przestrzeni, idealnie oddane anatomicznie ciała splecione w nieskończoność – pozbawione skóry, włosów, oczu, w pozycji embrionalnej mogą sugerować, że zanim się zaczniemy – mamy gwarancję końca.

Wizje te są przerażające i już się stają, kiedy popieleje w kłamstwie i przemocy świat. Możemy się obudzić /oby nie!/ jak w starożytnych Pompejach w antycznym bezruchu /wiersz Mieczysława. A. Łypa/, chociaż przyczyna bezruchu zupełnie inna, ale obraz może być identyczny. Smutne konkluzje i prawie przerażające. Katastrofizm? To też podkreśla słowem Kasperowicz, ale jeszcze walczy o ten świat i o idealnego człowieka, który potrafi zmienić siebie i nas teraźniejszych i nas przyszłych! Czy Kasperowicz chce nam dać zadanie ulepszenia tej rzeczywistości, której jest uczestnikiem i bacznym obserwatorem? Kasperowicz kpi, ale z goryczą piołunu. Świat jakby krępował mocne ego poety. Widać to po niecierpliwym drganiu słów. Skąd u młodego, wykształconego człowieka aż taki zmysł obserwacji negatywnych, czy żalu za „rozlanym mlekiem zdarzeń”? Może i to i to, pewności nie ma. I dobrze! Jest oczekiwanie – co dalej z twórczością Piotra Kasperowicza i przyszłością świata, naszej maleńkiej planety pełnej życia, jednak na obrzeżach pędzących /dokądś/ galaktyk. Czy zrozumiemy tę trudną poezję, splot myśli wykraczający poza wyobraźnię i lokujący się na wyżynach podświadomości?

Tomik zdobią i jednocześnie łagodzą artystyczne ujęcia wielu drzwi /doliczyłam się dwudziestu/. Autor jest wybrednym koneserem sztuki. Z licznych podróży przywiózł wiele mówiące, fotografie drzwi zabytkowych meczetów, czy synagog. Drzwi to przejście, wejście lub wyjście i tajemnica. Tylko jedne drzwi są uchylone z widokiem na przyjazną zieleń ogrodu i prześwity słońca. Wszystkie drzwi urokliwe, osadzone w grubych, wiekowych murach, z delikatną, przedwieczną ornamentyką, szczelnie zamknięte. Czy sugerują tajemniczą osobowość autora, czy przesłanie, że mimo naszej wiedzy, wiele drzwi poznania prawd o świecie i człowieku jest jeszcze zamkniętych. Szczególnie do dobra w człowieku, a co za tym idzie do dobrego świata dla nas wszystkich. Minie wiele pokoleń zanim niektóre drzwi zostaną uchylone. Drzwi – to piękna, klasyczna symbolika mądrości, cierpliwości, nagrody. I pewno w tym celu uporczywie i z radością żyjemy i jesteśmy, nie mając wyboru światów, inteligencji i odległych galaktyk, gdzie niekoniecznie musi być lepiej.

Recenzja autorstwa Zdzisławy Górskiej, aby przeczytać więcej kliknij tutaj.

Woła na rogu

Woła na rogu2

Skisła fraszka

Wódź ogóry na kuszenie
zamiast kisić w beczce żądze
ustrzel z kuszy kisiciela
zjedz ogóry mało solne.

Giętarka ręczna do języka lub „mielenie słów magicznych w betoniarce”

Język, którym posługuje się Piotr Kasperowicz zbudowany się z dość specyficznych metafor, alegorii, eufonii, obrazowych ekwiwalentów emocji, onomatopei, echolalii, neologizmów, paraboli, elips i asonansów przefiltrowanych przez osobowość autora. On nie tylko pisze tak poezję, on tak mówi. To nie jest maniera, tylko cecha specyficzna dla tego osobnika. Fleksja i dziwna typografia tekstów ma na celu wzmocnienie ikonicznych funkcji słowa. Autor prowadzi monolog wewnętrzny, nie tylko mówi o życiu, ale chce je odtworzyć. Splątany i niejasny na pierwszy rzut oka zapis wizji jest znakiem przeżyć indywidualnych o podobnej strukturze. Nastrój zostaje zaszyfrowany w ciągu obrazów przypominających widzenie senne. Dotarcie do sfery podświadomości i spotkanie z uwolnioną energią psychiczną ma na celu przezwyciężenie duchowej i społecznej alienacji. Jeżeli komuś teksty Piotra „nie leżą w uchu” — musi albo przywyknąć, albo sobie odpuścić. To nie są i nigdy nie były teksty dla każdego (mało kto takie pisze, o ile ktokolwiek). Wyrastają poza swój czas i poza akceptowalną normę — są szczere, autentyczne, intrygujące i głębokie emocjonalnie… Dla mnie. Jak już wspominałam, osoba odbiorcy tekstu ma tutaj równie duże znaczenie, co osoba twórcy.

(…)

Wszyscy są samotni, nie tylko odmieńcy („frakcja dziadowska”, włóczędzy, „przesiedleńcy obarczeni pierworodnie”). Wyobcowanie to powszednia przypadłość w tym świecie. Tak samo, jak dehumanizacja, tworzenie masek i pozorne pozbycie się emocji. Samotność „zadaje się tłumem” i „zażyłością blokowisk”. Ludzie „mijają się, zamiast kochać”. Jest moda na „konta w banku światowej miłości” i na „miłość na sztuki”. Wszelkie lęki „zamyka się w opakowaniach po pustce”. Ludzie „wypróżniają się z kochania”, są jak „obiekty dryfujące niezależnie”, „oddzielone samotnością”. Związki są dopasowaniem do widzenia drugiej osoby — tylko kto jest tą drugą osobą? Kimś po kim zostają wywinięte powieki, płacz, wyczerpanie, spękane lustro, koszmary i łatwo dostępne „trociny uczucia”. Jeżeli ktokolwiek zdoła poczuć bliskość, pojedynczy „uskok serca”, znajdzie się poza tłumem.

Impresja autorstwa Łucji Lange, aby przeczytać więcej kliknij w obrazek.
8 łucja

W domu korników

Ostateczne rozwiązanie weszło do dżungli ludzkich interakcji
na leśnym planie sytuacyjnym pozorów bylejakości
symulowanej życzliwości w domu korników na tej samej gałęzi
niestabilnych odruchów sprytu z doskoku zajęczego serca
spróchniałych intencji udrapowanych na wzór desperacji

niczego nie dało się odkorować faktycznie z ogromu emocji
nie można było rozbujać nadgryzionej liany przyjaźni
czcza gadanina przerosła czas rzeczywisty zwisania
frajerską oznaką słabości było niezajęte gniciem działanie
z wyściółką dezaprobaty pod zatęchłym futerkiem wyższości.

Aforyzm podatny na obrazy

Projektor

Wiecznotrwałość

Wada życia w dolinie królów
rozkradziono wiekuistość
dla dóbr doczesnych lepszego gatunku
przeliczono namacalność skanując opuszki
ikony wymazano i nadpisano nieśmiertelniki
wymłotkowano dzieła historii
tej mniej pomyślnie boskiej
favicon wpisano w kartusz
bóg dawno abdykował
lecz nikt nie przyjął wymówienia.

Lost & Found Mega*Zine #16

Numer 16: Outsider

LF outsider #16

ENGLISH VERSION HERE

Eskalatory uniesień

Cybernetyczne układy scalone z ludzkich uczuć
a raczej dzikie wysypiska miłości pop
po zaprzestaniu
eskalatory uniesień łączone kątownikiem
wieże triangulacyjne w sieci zachłannej sorpcji odpadków
oczy utrudnione zachodzeniem w stany spoczynku
wolnych przestrzeni sposobem
identyczną w niezmienności pustkę na starej dyskietce znalazłem
po rozmagnesowaniu emocji.

W progach startowych

Błąd w sytuacji

Parafiańskie marzenia niepoparte
za którymi nikt nie stał
doczepiono im niekończące się warkocze żalu
wagonik niewinności za landarą nienawiści
niedostosowane do wymagań
błędy w sytuacji trwania
z nieczynnym prawem jazdy
parkują cały skład automatycznie
bez szacunku dla życia na wolnym biegu
luz wbija się zdecydowanie trudno
ale po latach wskakuje samoistnie.