Nocebo w strefie zadrażnień

W przypadku wystąpienia ciemnych plam aury
ustawić się w punkcie zbornym skupienia
przy odczuwaniu samych skutków ubocznych
zbudować indywidualny schron mentalny
dla pełnej ochrony stref zadrażnień
wykuć szczęście na pamięć wabiąc nowe
najwyższymi wibracjami energetycznymi
zmaterializować wyobrażenia zjednując wielość
mistrzowie wymówek w pojedynczości
zaklęli nieodmówione zwyrodnienia bytu
nie znając reguły zamów narazili się zamawiaczom.

Lost & Found Mega*Zine #17

Numer 17: Modyfikacja

LF17a

ENGLISH VERSION HERE

Słowa niezbędne jako nośnik negacji

Czy Kasprowicz neguje wszystko? Słusznie rozczarowany bytem, teraźniejszością, błędami człowieka, czy tajemniczego fatum wrodzonego genetycznie /wypędzenie z raju/ i do tego raju dążącego przez setki pokoleń nieustannie, na przekór wojnom, głupocie, polityce, chorobom i setkom poślizgów życiowych. Kasperowicz pyta, czy człowiek jest „kowalem swojego losu” czy rządzi nami przypadek i zła wola /nasza zła wola/. 

A wiersze skomplikowane, odbiegające od norm przyjętych, być może to forma poezji przyszłości. Autor sypie piaskiem słów prosto w oczy, to boli i piecze, z początku niewiele widać, ale po chwili trzeba autorowi przyznać rację, oceniając zawartość tomiku. Zadziwia skondensowany język, w którym są słowa niezbędne jako nośnik negacji, drgające szybkim rytmem niecierpliwości współczesnych przekaźników informacji i niespotykanych dawniej wydarzeń. /Może jest to kontynuacja stylu Rafała Wojaczka, Edwarda Stachury czy Kazimierza Ratonia?/.

Autor nie usiłuje udawać, że nie podoba mu się w tej prowincjonalnej galaktyce, w lewym ramieniu Oriona, na planecie Ziemia. Zauważam też, że nie podoba się autorowi odległa przeszłość, znajoma teraźniejszość jak i przyszłość do której nieustannie podążamy. Autor z uporem prząśniczki /kto dziś wie, co to znaczy/ snuje nić niedobrych przepowiedni, które o wiele wcześniej przedstawił mistrzowską techniką olejną /na płycie laminowanej/ znakomity artysta – Zdzisław Beksiński /z bliskiego mi Sanoka/. Nie stosował upiększeń dla swoich wizji. Uszkodzone wieże uniesione ponad Ziemią, tajemnicze tablice /jakby Dekalog/ zawieszone w przestrzeni, idealnie oddane anatomicznie ciała splecione w nieskończoność – pozbawione skóry, włosów, oczu, w pozycji embrionalnej mogą sugerować, że zanim się zaczniemy – mamy gwarancję końca.

Wizje te są przerażające i już się stają, kiedy popieleje w kłamstwie i przemocy świat. Możemy się obudzić /oby nie!/ jak w starożytnych Pompejach w antycznym bezruchu /wiersz Mieczysława. A. Łypa/, chociaż przyczyna bezruchu zupełnie inna, ale obraz może być identyczny. Smutne konkluzje i prawie przerażające. Katastrofizm? To też podkreśla słowem Kasperowicz, ale jeszcze walczy o ten świat i o idealnego człowieka, który potrafi zmienić siebie i nas teraźniejszych i nas przyszłych! Czy Kasperowicz chce nam dać zadanie ulepszenia tej rzeczywistości, której jest uczestnikiem i bacznym obserwatorem? Kasperowicz kpi, ale z goryczą piołunu. Świat jakby krępował mocne ego poety. Widać to po niecierpliwym drganiu słów. Skąd u młodego, wykształconego człowieka aż taki zmysł obserwacji negatywnych, czy żalu za „rozlanym mlekiem zdarzeń”? Może i to i to, pewności nie ma. I dobrze! Jest oczekiwanie – co dalej z twórczością Piotra Kasperowicza i przyszłością świata, naszej maleńkiej planety pełnej życia, jednak na obrzeżach pędzących /dokądś/ galaktyk. Czy zrozumiemy tę trudną poezję, splot myśli wykraczający poza wyobraźnię i lokujący się na wyżynach podświadomości?

Tomik zdobią i jednocześnie łagodzą artystyczne ujęcia wielu drzwi /doliczyłam się dwudziestu/. Autor jest wybrednym koneserem sztuki. Z licznych podróży przywiózł wiele mówiące, fotografie drzwi zabytkowych meczetów, czy synagog. Drzwi to przejście, wejście lub wyjście i tajemnica. Tylko jedne drzwi są uchylone z widokiem na przyjazną zieleń ogrodu i prześwity słońca. Wszystkie drzwi urokliwe, osadzone w grubych, wiekowych murach, z delikatną, przedwieczną ornamentyką, szczelnie zamknięte. Czy sugerują tajemniczą osobowość autora, czy przesłanie, że mimo naszej wiedzy, wiele drzwi poznania prawd o świecie i człowieku jest jeszcze zamkniętych. Szczególnie do dobra w człowieku, a co za tym idzie do dobrego świata dla nas wszystkich. Minie wiele pokoleń zanim niektóre drzwi zostaną uchylone. Drzwi – to piękna, klasyczna symbolika mądrości, cierpliwości, nagrody. I pewno w tym celu uporczywie i z radością żyjemy i jesteśmy, nie mając wyboru światów, inteligencji i odległych galaktyk, gdzie niekoniecznie musi być lepiej.

Recenzja autorstwa Zdzisławy Górskiej, aby przeczytać więcej kliknij tutaj.