POEZJA PĘKŁA (w zamrażarce) – tomik

Okładaka mała

 

Tomik poezji współczesnej z nowatorskimi
w formie wierszami bez żadnych zbędnych kompromisów dla świeżej treści.
Zadziorna, buńczuczna i obrazoburcza
wrażliwość świeżo wyjęta z lodówki.
Człowieczeństwo zamiecione pod dywan
wrzuca w bieg cykliczności. Wekuje zabobony. Przeklina cykl serca i świata.
Walcząc z ludzką materią i przyciskając
głowę do ziemi, motyle zdechły w gazie musztardowym na wewnętrznym placu boju.

 

”Poezja pękła (w zamrażarce)”
ISBN 978-83-7606-631-8
Fotografie: Piotr Kasperowicz
Wydawnictwo Miniatura,
ul. Barska 13/1, 30-307 Kraków
tel. 12 267-10-39
Copyright ⓒ Piotr Kasperowicz

 

Obszerne, kolorowe wydawnictwo z dużą ilością zdjęć. Ręcznie robione egzemplarze w starym, dobrym stylu. Twarda oprawa obleczona klasycznym materiałem. Ilość stron: 80. Książka do zamówienia pocztą lub telefonicznie w Głównej Księgarni Naukowej im. B. Prusa, także dostępna u wydawcy: miniatura[at]autograf.pl ewentualnie u autora: kasperl[at]tlen.pl

PP ban1

PP ban3

PP ban4a

PP ban2a


Recenzje/impresje:

Najnowszy tom wierszy Piotr Kasperowicza pt. „Poezja pękła” wyrasta z grzęzawisk miejskich ulic, cieni rzucanych przez bloki mieszkalne; trzyma się jego fraza blisko ziemi i ludzi, albo inaczej, po prostu, blisko stworzenia wszelkiego i idei niesionych przez sztandary tego świata. Opowieść snuje się dokoła człowieczej kondycji, dociera do trzewi istnienia, ale nie chce być opiniotwórcza, raczej dyskretnie zagląda do okien, uchyla zamknięte drzwi (drzwi właśnie, są motywem przewodnim świetnych fotografii w środku książki), nasłuchuje, notuje, przygląda się, kiwa głową (czasami ze zdumienia), ale przede wszystkim zdaje relacje z istnienia, unaocznia mankamenty i daje do myślenia. Jakie płyną wnioski z tej opowieści? Raczej niewesołe, oto: „Wrak człowieka doholowane do ostatniego portu jeźni / zacumowano obojętnie przy brzegu…”. Piotr dostrzega to, czym wciąż jesteśmy epatowani przez środki masowego przekazu, przetwarza przez pryzmat swojej jaźni, a więc: rozkład, zmęczenie formą, znużenie i, coraz częściej niestety, brak treści, albo w najlepszym wypadku, jej miałkość, bezsensowna powtarzalność.

Tom wierszy „Poezja pękła”, można traktować tylko jako całość, konceptualną jedność, gdyż mówi o tym samym, czasem językiem buntu, sprzeciwu wobec takiej jakości świata i egzystencji pozbawionej cech, coraz bardziej dla nas egzotycznych, jak: wrażliwość, delikatność, bezinteresowność. I nie ma w tym za grosz przesady.

Niezwykła jest u Piotra intuicja z której bierze się diagnoza, tak bezceremonialna i trafna. To dzięki intuicji i zmysłowi przenikliwej obserwacji można odkryć rzeczy, niby tak proste jak, na przykład: „Na tej samej stronie wojna i reklamy / próby szczęścia w penym sensie”.

Sztuka mówienia o rzeczywistości zawsze jest naznaczona naszą subiektywną sumą doświadczeń. W przypadku tych wierszy, czuję podskórnie, że autor wznosi się wyżej, ponad tzw. oczywistość, dając nam do zrozumienia, iż z wysokości widać lepiej i zwiększa się szansa na szeroko rozumianą obiektywność. Piotr Kasperowicz podróżuje już nie w sferze kosmicznej, czy astralnej, jak to było w przypadku poprzedniego tomu wierszy, lecz wbiega pomiędzy nas, zagląda tu i ówdzie i metodą starą jak świat, próbuje objąć to co widzi i czuje, klamrą liryki.

Amerykański pisarz i eksperymentator Aldous Huxley, pisał ponad pół wieku temu: Są rzeczy znane i nieznane, a pomiędzy nimi wyrastają drzwi. Brzmi to jak sentencja i doskonale pasuje do wierszy Piotra. Dodajmy – nad wyraz ciekawych wierszy.

Jacek Masłowski

 

Drugi tomik poezji Piotra Kasprowicza zatytułowany podwójnie „Poezja pękła w zamrażarce”, albo „Poezja piękna w zamrażarce” jest równie dowcipny co przewrotny /myślę o tytule/. Można Piotra Kasperowicza nazwać poetą jednego, pospiesznego zdania, ale nie zdania prostego, przeciwnie, poetą mocno skomplikowanego zdania złożonego, nasyconego naukową wprost nomenklaturą, które dla czytelnika jest podane jakby w biegu po stromych schodach, do góry lub w dół, w zależności od nastroju wiersza. Słowa zachodzą jedno na drugie jak idealne zębatki w szwajcarskim zegarku, połączone uściskiem treści, bez przerw i łączników. Brak wyraźnego podmiotu lirycznego, poglądy wyrażone są jakby obok autora, wypływają z kosmicznej pamięci doświadczeń pokoleń /w większości z doświadczeń złych i bolesnych/.

Duża intensywność” – wybrany wiersz stanowi jedno zdanie, które zaczyna się dużą literą i kończy kropką. Wypowiedziane jednym tchem. Trzeba wyobraźni, aby wszystkie zawarte procesy, obrazy prześledzić i dojść do symboliki węża zjadającego ogon, który jest mi znajomy od dzieciństwa z wizerunku w byłej synagodze /obecnie biblioteka/ i z przesłania, które niesie. A później już fizjologiczna nicość? Proces fermentacji? To my? Przedtem, teraz i potem? Zjada nas czas i rozkład?

Czy Kasprowicz neguje wszystko? Słusznie rozczarowany bytem, teraźniejszością, błędami człowieka, czy tajemniczego fatum wrodzonego genetycznie /wypędzenie z raju/ i do tego raju dążącego przez setki pokoleń nieustannie, na przekór wojnom, głupocie, polityce, chorobom i setkom poślizgów życiowych. Kasperowicz pyta, czy człowiek jest „kowalem swojego losu” czy rządzi nami przypadek i zła wola /nasza zła wola/.

A wiersze skomplikowane, odbiegające od norm przyjętych, być może to forma poezji przyszłości. Autor sypie piaskiem słów prosto w oczy, to boli i piecze, z początku niewiele widać, ale po chwili trzeba autorowi przyznać rację, oceniając zawartość tomiku. Zadziwia skondensowany język, w którym są słowa niezbędne jako nośnik negacji, drgające szybkim rytmem niecierpliwości współczesnych przekaźników informacji i niespotykanych dawniej wydarzeń. /Może jest to kontynuacja stylu Rafała Wojaczka, Edwarda Stachury czy Kazimierza Ratonia?/.

Komórka pamięci

Rozniecasz płomienia
krocząc aleją wiszących gaśnic
zorganizowany jak terrorysta
z poprawką na szaleństwo
zaniedbujesz komórki pamięci/…/

Połowa wiersza, połowa zdania. W tych krótkich utworach należy cytować całość, inaczej tracimy sens wypowiedzi, jakże ironicznej do bólu i skondensowanej jak tłok na naszych drogach i przesyt informacji na łączach wszystkowiedzących światłowodów, które oplatają świat uściskiem zbyt mocnym i nigdy nas z niego nie uwolnią. Jesteśmy w sieci, spętani, poddani i nie wiemy co dalej…

Szum tła” – autor nie usiłuje udawać, że nie podoba mu się w tej prowincjonalnej galaktyce, w lewym ramieniu Oriona, na planecie Ziemia. Zauważam też, że nie podoba się autorowi odległa przeszłość, znajoma teraźniejszość jak i przyszłość do której nieustannie podążamy. Autor z uporem prząśniczki /kto dziś wie, co to znaczy/ snuje nić niedobrych przepowiedni, które o wiele wcześniej przedstawił mistrzowską techniką olejną /na płycie laminowanej/ znakomity artysta – Zdzisław Beksiński /z bliskiego mi Sanoka/. Nie stosował upiększeń dla swoich wizji. Uszkodzone wieże uniesione ponad Ziemią, tajemnicze tablice /jakby Dekalog/ zawieszone w przestrzeni, idealnie oddane anatomicznie ciała splecione w nieskończoność – pozbawione skóry, włosów, oczu, w pozycji embrionalnej mogą sugerować, że zanim się zaczniemy – mamy gwarancję końca.

Wizje te są przerażające i już się stają, kiedy popieleje w kłamstwie i przemocy świat. Możemy się obudzić /oby nie!/ jak w starożytnych Pompejach w antycznym bezruchu /wiersz Mieczysława. A. Łypa/, chociaż przyczyna bezruchu zupełnie inna, ale obraz może być identyczny. Smutne konkluzje i prawie przerażające. Katastrofizm? To też podkreśla słowem Kasperowicz, ale jeszcze walczy o ten świat i o idealnego człowieka, który potrafi zmienić siebie i nas teraźniejszych i nas przyszłych! Czy Kasperowicz chce nam dać zadanie ulepszenia tej rzeczywistości, której jest uczestnikiem i bacznym obserwatorem? Kasperowicz kpi, ale z goryczą piołunu. Świat jakby krępował mocne ego poety. Widać to po niecierpliwym drganiu słów. Skąd u młodego, wykształconego człowieka aż taki zmysł obserwacji negatywnych, czy żalu za „rozlanym mlekiem zdarzeń”? Może i to i to, pewności nie ma. I dobrze! Jest oczekiwanie – co dalej z twórczością Piotra Kasperowicza i przyszłością świata, naszej maleńkiej planety pełnej życia, jednak na obrzeżach pędzących /dokądś/ galaktyk.

Czy zrozumiemy tę trudną poezję, splot myśli wykraczający poza wyobraźnię i lokujący się na wyżynach podświadomości? Więcej tu pytań niż odpowiedzi. Nie ma nic pewnego na tej planecie. Piszę te słowa po poważnym trzęsieniu Ziemi we Włoszech /24.08.2016/. Wokół bezsensowne wojny, terrorystyczne zamachy i różnego rodzaju tragedie pojedyncze, śmierć dzieci etc. Największą tragedią jest niepotrzebna śmierć choćby jednego człowieka. Poeta Wilhelm Przeczek z Zaolzia pisał: Kiedy umiera poeta, umiera świat. Nie ma odpowiedzi jak temu zapobiec, jak uniknąć. I po co cały trud życia?

Jednak mamy w sobie mocny pierwiastek /boski?/ chęci życia i nikt i nic nie może go zniweczyć. Chcemy żyć mimo lat, starości, chorób i przeciwności losu, które codziennie stają przed nami jak „kosy na sztorc”. Jest jednak maleńki dodatek niezbędnego i w życiu i w poezji. Wzmianka o miłości, bez której świat nie znaczyłby nic. Otóż w wierszu „Dominus iesus„ pośród wymienionych wielu wad i nazw reżimów znajduję: /…/ nie wolno kochać inaczej, nie wolno kochać tak samo/…/, ale już w wierszu „Fundacje pomocy miłości„ mamy zniewalające stwierdzenie: /…/ fundacje pomocy miłości wysyłające transporty humanitarne z bronią /…/. Nic dodać, nic ująć patrząc na wojny, które toczą się tu i teraz! ”Okazy gniewu” – czy jest droga wyjścia? Którymi drzwiami? Kogo wybrać na przewodnika?

Tomik zdobią i jednocześnie łagodzą artystyczne ujęcia wielu drzwi /doliczyłam się dwudziestu/. Autor jest wybrednym koneserem sztuki. Z licznych podróży przywiózł wiele mówiące, fotografie drzwi zabytkowych meczetów, czy synagog. Drzwi to przejście, wejście lub wyjście i tajemnica. Tylko jedne drzwi są uchylone z widokiem na przyjazną zieleń ogrodu i prześwity słońca. Wszystkie drzwi urokliwe, osadzone w grubych, wiekowych murach, z delikatną, przedwieczną ornamentyką, szczelnie zamknięte. Czy sugerują tajemniczą osobowość autora, czy przesłanie, że mimo naszej wiedzy, wiele drzwi poznania prawd o świecie i człowieku jest jeszcze zamkniętych. Szczególnie do dobra w człowieku, a co za tym idzie do dobrego świata dla nas wszystkich. Minie wiele pokoleń zanim niektóre drzwi zostaną uchylone. Drzwi – to piękna, klasyczna symbolika mądrości, cierpliwości, nagrody. I pewno w tym celu uporczywie i z radością żyjemy i jesteśmy, nie mając wyboru światów, inteligencji i odległych galaktyk, gdzie niekoniecznie musi być lepiej.

W całości cytuję wiersz, który odbieram jako podsumowanie tomiku:

„Na wypadek skutków”

Za progiem ignorancji
za niezbyt urodziwymi drzwiami fałszu
moglibyśmy trwać w scenografii walki
na festyn uzbrojenia zaprosić duchownego
i szlachetne organizacje społeczne
na wypadek skutków
pogardy wobec człowieczeństwa.

Trudna to twórczość i jednocześnie prawdziwie i mocno akcentująca wszystko co powinno się w nas poprawić, naprawić, zmienić, aby świat nie uwierał nikogo i pozwolił żyć pełnią życia a jednocześnie zapewniał rozwój i bezpieczeństwo. Daleka droga…

Zdzisława Górska

 

Wiersze zawarte w tomiku „Poezja pękła” nie głaszczą, nie śpiewają kołysanek, a grzmią wszerz i wzdłuż jak trąby jerychońskie przed murem z betonu.

Podmiot liryczny, nie prosi, nie kadzi, nie przymila się uniżenie, ale wali pałą pomiędzy oczy, aby w oborze trzoda przestała: „…muczeć i stać…”  bezwolnie w gnojówce po pachy, po szyję, po łeb zakuty.

Niezwykła wrażliwość poety, wytoczyła oręż pióra przed szczątkową wrażliwość, aby ożywić świat na pół martwy, aby zazielenić drzewa. W mniejszości wierzy, że moc słowa ocali ludzkość od błędów wynikających z braku świadomego istnienia, a paradoksalnie wątpi w oręż poezji, co widać w wierszu: „Ubito Pegaza”. Kolejna prawda, która kłuje w oczy smutną refleksją, że obecnie mniej są rozpowszechniane pieśni poezji, a bardziej popularne jest disco polo.

„Moda na soczystą wołowinę w czekoladzie” , „w ślepym zaułku utkwiło zdziwienie” – to płacz dziecka, który prosi o prosty chleb życia, zgodnie z ideologią człowieczeństwa.

Poeta w poczuciu misji ocalenia ludzkości, słowami manifestuje niezgodę na rzeczywisty stan rzeczy, w którym brak jest mądrości, miłości – podmiotu naszej drogi.

Zawdzięczając takim poetom, świat jeszcze istnieje, choć kolibie się na skalnej krawędzi. Czy zdoła Piotr zatrzymać czerwoną chorągiewką owczy pęd ku przepaści, gdy wieki nie zapobiegły, nie sprostały?

Małgorzata Ortmann

 

Poezja…o ludzkiej materii.

Lektura wierszy skłania do przemyśleń. Czytając poszczególne wiersze ma się wrażenie, jakby człowiek „pękał” od środka, podobnie zresztą, jak momentami, „pęka” język wierszy. Życie – człowiek – świat – dobro walczy ze złem. Zło z dobrem. Przy całej swojej buntowniczości, przy całej swojej jaskrawości, jest to poezja nie pozbawiona liryzmu.

Elżbieta Anna Podleśna

 

Tomik jest nieziemski. Trudny i zmusza do myślenia – jak zawsze odkąd poznaję twórczość autora. Nie jest łatwy w odbiorze. Szokuje i każe dostrzegać głębiny ludzkich zachowań i przekonań. Wywołuje uczucia w nieregularnej skali odczuwania. Prawda naszych zachowań wydaje się słuszna, aż do momentu przeczytania słów poety. Przychodzą takie chwile, które krzyczą jego widzeniem, stając się dramatem dnia codziennego wielu. To, w jaki sposób autor podaje nam swój punkt widzenia i odczuwania, można albo podziwiać albo odrzucić w pierwszym czytaniu. Kasperowicz będzie wielki! Może jeszcze nie dziś, ale będzie!

Alicja Cyran

 (od autora: naprawdę robię wszystko, aby się nie roztyć)


Architekt wszechświata

napletek

Wszystkowidzący trójkąt lewitacji
wpisany w koło fortuny
a potem w kwadrat logiczny
traci swoje promieniotwórcze właściwości
staje się obiektem naukowym Leonarda da Vinci
niemą relikwią świętego napletka
czasem jest człowiekiem kwadratowym
a czasem pierścieniem Saturna
architekt w rozkroku wszechświata
gdzieś poza glorią opatrzności
zapewne w wielkim pęku atmosferycznym.

Lost & Found Mega*Zine #11

Numer 11: Kwiaty Zła

Kwiaty Zła

ENGLISH VERSION HERE

Syndrom osobowości

Całe życie przelane w pustkę
żadnych syndromów
hipostaza jednej osobowości
zwrotów nie uwzględniono.