Nie spaceruję nago

 

W zaułkach entropii

W zaułkach entropii
artyleryjskie ruszenie ku chwale wścieklizny
ma czelność zbierania datków na rzecz ofiar masochizmu
na ziemi bardziej świętej
przy drzwiach zamkniętych na wszystko
i dobroci poutykanej w rezerwatach
gdzie podziw sczezł na kształt anorektyczki rubensowskiej
a szczęście w trakcie wycofywania wypełniło osierdzie fekaliami
sroga niewdzięczność ignorancji za fanatyzm emocjonalny
jako pozostałość po własnej wielkości
nie mogącej wykroczyć dalej
ze względu na stosunkowo pokojową propagandę kału.

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”