Dawka letalna świadomości

Stygmaty przeżywania
policykliczne węglowodory aromatyczne
skryto kancerogenna dalekowzroczność marzeń
w dziedzinie gospodarowania teraźniejszością
zakotwiczona dawka letalna świadomości
mało reaktywne życiowo w otoczeniu
odczuwanie powierzchniowo nieczynne
sierota naznaczona niestabilną inkubacją
obojętny na bodźce palców bożych
wcześniak nad wiek pokwitania wyobrażeń.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU „POEZJA PĘKŁA”

Nikt inny nie może

Nikt inny nie może wstrzymać maszyn
przestój jest jak wieczność
bez kochanej osoby
od wczoraj
nikt inny nie może
wielu próbowało
nikt inny nie może
pas monotonii transmisyjnej
o rozciągłości do twego serca
żmudnie obraca tuleje
nikt inny nie może
stukot zgrzyt i zgiełk
objaw zatartych turbin
kałuża oleju
prężność pary nie całkiem prężna
nikt inny nie może.

Trudne przypadki złych motyli

Burza przewalająca się blaskiem oświeca sklepienie po wygaszeniu nocnego serca
dwudziestosekundowy grzmot echa efektem pięć sekund po blasku
perygeum gniewu chwilowo przygasło
nie zgasło
reakcja łańcuchowa artylerii pomiędzy deszczem gaszącym niebo do ziemi
jak można kochać po stłumieniu brzmienia
osaczeniu podłożem wezbranej ściany wody
od nieba ryk
rwana blacha po przetworzeniu filtrem nawałnicy
oczyszczalnia nie nadąży
czasem odpuszcza
burzy kończą się pomysły
jej repertuar składa ikrę na później

nienoclegowe ćmy napierają czołowo na latarnie
przyzwyczajone do nagłych oberwań chmur
odbija się burzy wspomnieniami słów upodlonych
nie trzeba przynajmniej czekać aż jej się uleje
negatyw z opadów deszczu
fekalia przepłynęły rzekę marzeń
wilgoć na znak okrucieństwa
zapaskudzony genom złych motyli w pragnieniu światła
do wybicia zawieruchą całe stado zaćmionych motyli poddających się naświetlaniom
lot emocjonalnych kamikadze przez ścianę deszczu by huknąć łepkiem o hartowane szkło latarniane
gruntowne zło samobójstwa
trudne przypadki popełnione ponad gruntem
luka dogmatyczna użyta do podważenia.